Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smartfony 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smartfony 2016. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 grudnia 2016

Samsung Galaxy S7 edge Pearl Black to odpowiedź na iPhone'a 7 Jet Black

Samsung Galaxy S7 edge pod koniec tego tygodnia zadebiutuje na rynku w nowym, już ósmym wariancie kolorystycznym obudowy - Pearl Black. Nowy kolor obudowy to nie wszystko, bo w tym modelu Samsung zwiększy rozmiar miejsca na dane do 128 GB. W podobnej konfiguracji dostępny jest iPhone 7 w kolorze Jet Black.
Aktualizacja: Samsung oficjalnie zapowiedział Galaxy S7 edge w kolorze Black Pearl. Sprzedaż rozpocznie się już jutro, ale dotyczy tylko wybranych rynków, których nie sprecyzowano. Potwierdzono też większą pamięć flash na dane, czyli 128 GB. Cena nie została podana.
Jakiś czas temu do sieci wyciekły zdjęcia smartfona Samsung Galaxy S7 edge w kolorze Pearl Black. Teraz serwis Sammobile raportuje, że telefon trafi do sprzedaży już 9 grudnia. Niestety, informacja ta dotyczy wyłącznie koreańskiego rynku, ale z czasem smartfon pojawi się pewnie też w innych krajach.
Samsung Galaxy S7 edge Pearl Black to nie tylko nowy kolor obudowy. Ten wariant będzie oferowany z 128 GB miejsca na dane. Jak dobrze wiemy, iPhone'y 7 w kolorze Jet Black też nie są dostępne w wersjach z 32 GB miejsca na dane, a tylko 128 i 256 GB.
Raczej nie ma co liczyć na to, że Samsung Galaxy S7 edge w kolorze Pearl Black pojawi się w Polsce. Do tej pory czekamy w kraju jeszcze na Blue Coral zapowiedziany kilka tygodni temu. Z informacji, które udało nam się uzyskać od Samsung Polska wcześniej wynika, że ten wariant kolorystyczny będzie dostępny w kraju w styczniu.

Samsung Galaxy S7 edge - dane techniczne

  • ekran Super AMOLED 5,5" o rozdzielczości QHD
  • procesor Exynos 8 Octa 8890 z GPU Mali T880
  • 4 GB pamięci RAM (kości LPDDR4)
  • 32 GB miejsca na dane (typu UFS 2.0)
  • czytnik kart pamięci microSD
  • kamerka 5 Mpix f/1.7 do wideorozmów i selfie
  • aparat fotograficzny Dual Pixel 12 Mpix f/1.7 z OIS
  • nagrywanie wideo w jakości 4K UHD
  • bateria o pojemności 3600 mAh
  • Wi-Fi 802.11ac
  • Bluetooth 4.2
  • GPS
  • NFC
  • modem LTE kat. 12
  • złącze microUSB
  • skaner linii papilarnych
  • IP68
  • Android 6.0.1 Marshmallow

środa, 30 listopada 2016

Meizu Pro 6 Plus - flagowiec, który powstał we współpracy z Samsungiem

Meizu Pro 6 Plus to nowy flagowiec chińskiej firmy, który powstał we współpracy z Samsungiem. Koreański gigant dostarczył sporo elementów dla tego telefonu. Na pokładzie m.in. 5,7-calowy ekran AMOLED czy procesor Exynos 8890 znany nam z Galaxy S7. Meizu Pro 6 Plus ma też układ ISP od firmy Samsung.
Meizu Pro 6 Plus zapowiedziano dziś w Chinach. Telefon będzie dostępny w dwóch wersjach. Model z 64 GB miejsca na dane w cenie 2999 juanówa za wersję ze 128 GB trzeba będzie zapłacić 3299 juanów. Sprzedaż ruszy 8 grudnia za pośrednictwem sklepu.
Meizu Pro 6 Plus to smartfon, w którym duży udział ma Samsung. Koreańczycy dostarczyli ekran AMOLED z funkcją Always on Display, układ ISP dla aparatu fotograficznego Sony IMX386 12 Mpix, w którym zastosowano aż 10 diod doświetlających LED (w postaci pierścienia) czy procesor Exynos 8890, który znamy ze smartfonów Galaxy S7 i S7 edge. Warto jednak dodać, że w podstawowej wersji smartfona obniżono zegary taktujące rdzenie. Tak szybkie jak w Galaxy S7 ma tylko model mający 128 GB miejsca na dane.
Meizu Pro 6 Plus wyróżnia się też baterią 3400 mAh z ładowarką 24W, która naładuje ją po 30 minutach nawet do poziomu 60%. Następnie mamy skaner linii papilarnych z funkcją pulsometru. Warto też wspomnieć o nowej nakładce Flyme OS 6.0, gdzie Meizu postawiło na bezpieczeństwo. Poniżej dokładna specyfikacja techniczna telefonu.

Meizu Pro 6 Plus - dane techniczne

  • 5,7-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości QHD (1440 x 2560 pikseli)
  • 8-rdzeniowy procesor Exynos 8890
  • 4 GB pamięci RAM typu LPDDR4
  • 64 lub 128 GB miejsca na dane (kości UFS 2.0)
  • kamerka 5 Mpix f/2.0 do wideorozmów i selfie
  • aparat fotograficzny Sony IMX386 12 Mpix f/2.0 z PDAF, 4-osiowym OIS oraz pierścieniem doświetlającym LED
  • nagrywanie wideo w jakości 4K UHD
  • bateria o pojemności 3400 mAh z szybkim ładowaniem
  • Wi-Fi 802.11ac
  • Bluetooth 4.2
  • GPS
  • NFC
  • modem 4G/LTE
  • dual SIM
  • skaner linii papilarnych
  • pulsometr
  • złącze USB C
  • 155,6 x 77,3 x 7,3 mm
  • 153 gramy
  • Android 6.0 Marshmallow z Flyme OS 6.0

wtorek, 22 listopada 2016

Huawei P9 Lite Premium, czyli nieco lepszy P9 Lite

Huawei P9 Lite Premium dołącza do smartfonowego portfolio chińskiego giganta. Nie jest to zupełnie nowy telefon, a ulepszony Huawei P9 Lite, który w Polsce cieszy się niemałą popularnością. W nowym modelu zwiększono pamięć operacyjną RAM do 3 GB oraz zastosowano inny procesor - SoC Qualcomm Snapdragon 617.
Huawei P9 Lite Premium debiutuje w Japonii. Smartfon pojawił się w ofercie tamtejszego operatora UQ. Na razie nie wiadomo nic na temat dostępności tego telefonu na innych rynkach. Nowy smartfon dostępny jest w trzech kolorach obudowy: białym, czarnym i złotym.
Względem P9 Lite dostępnego na polskim rynku model z dopiskiem Premium w nazwie ma inny procesor. Zamiast układu Kirin 650 pojawił się Qualcomm Snapdragon 617 z GPU Adreno 405. Zwiększono też rozmiar pamięci RAM - do 3 GB. W Polsce P9 Lite oferowany jest w wersji z 2 GB pamięci operacyjnej. Pozostałe elementy specyfikacji technicznej nie uległy zmianie.

Huawei P9 Lite Premium - dane techniczne

  • 5,2-calowy ekran o rozdzielczości 1080 x 1920 pikseli
  • procesor Qualcomm Snapdragon 617 z Adreno 405
  • 3 GB pamięci RAM typu LPDDR3
  • 16 GB miejsca na dane
  • czytnik kart pamięci microSD (o pojemności do 128 GB)
  • kamerka 8 Mpix f/2.0 do wideorozmów i selfie
  • aparat fotograficzny 13 Mpix f/2.0 z diodą doświetlającą LED
  • nagrywanie wideo w jakości full HD
  • Wi-Fi b/g/n
  • Bluetooth 4.1
  • GPS
  • modem 4G/LTE
  • dual SIM
  • bateria o pojemności 3000 mAh
  • złącze microUSB
  • 146,8 × 72,6 × 7,5 mm
  • 147 gramów
  • Android 6.0.1 Marshmallow z EMUI 4.1

środa, 28 września 2016

Samsung Galaxy On8, czyli Galaxy J7 w nowej wersji

Samsung nie próżnuje i wypuszcza nowy telefon ze średniej półki. On8 zadebiutuje w Indiach i jako żywo przypomina Galaxy J7, tyle że pod inną nazwą.
Choć ostatnio pod obstrzałem, Samsung wypuszcza na rynek kolejne smartfony. Takim dodatkiem jest Samsung Galaxy On8, telefon, który ogłoszony jest raptem tydzień po wypuszczeniu informacji na temat Galaxy On7 2016. On8 na razie wychodzi na rynek w Indiach i ma kosztować ok. 240 dolarów.

Samsung Galaxy On8 - dane techniczne:

  • 5,5-calowy ekran Super AMOLED Full HD (1920 na 1080 pikseli)
  • ośmiordzeniowy 1,6 GHz Exynos 7580
  • 3 GB pamięci RAM
  • 16 GB przestrzeni na dane
  • czytnik kart pamięci microSD do 128 GB
  • aparat frontowy 5 Mpix
  • aparat główny 13 Mpix z lampą błyskową LED i nagrywaniem wideo 1080p w 30 kl./s
  • bateria o pojemności 3300 mAh
  • połączenie 4G LTE, Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.1
  • wejście na złącze minijack (3,5 mm)
  • Android 6.0 Marshmallow
Galaxy On8 jako pierwszy w serii ma ekran Super AMOLED. Jak słusznie podają zachodnie serwisy, jest bliźniaczo podobny do telefonu Galaxy J7, który pojawił się na rynku w kwietniu. W zasadzie jedyna różnica jest we wspomnianym wyświetlaczu (On8 to Full HD) oraz wielkości pamięci RAM. Nie wiadomo kiedy i czy telefon pojawi się w punktach sprzedaży w np. Europie.

wtorek, 27 września 2016

Samsung Galaxy Note 7: użytkownicy skarżą się na problemy po wymianie

Samsung nie ma szczęścia z Galaxy Note 7. Choć smartfony są wymieniane na egzemplarze z nowymi bateriami, wybrani użytkownicy nadal skarżą się na pewne problemy.
Na początku września Samsung uruchomił program wymiany Galaxy Note 7 z powodu problemów z bateriami. Sprzedaż telefonu wstrzymano i rozpoczęto wymieniać wadliwe sztuki na egzemplarze pozbawione niefortunnych akumulatorów. Niestety, pewne problemy nadal istnieją.
Nie, smartfony po wymianie już nie wybuchają. Użytkownicy Galaxy Note'ów 7 po wymianie skarżą się jednak na inne problemy. W sieci pojawiły się raporty o szybko rozładowujących się bateriach czy też nadmiernie nagrzewających się obudowach. Co ciekawe, w niektórych przypadkach bateria podobno rozładowuje się nawet w momencie, gdy telefon podłączony jest do ładowarki.

Samsung: nowe problemy w Galaxy Note 7 nie wynikają z baterii

Na razie tego typu zgłoszenia pochodzą jedynie z Korei Południowej. Ze Stanów Zjednoczonych, gdzie wymieniono już ponad połowę sprzedanych w sierpniu Galaxy Note'ów 7, na razie nie. Przedstawiciel Samsunga w wypowiedzi dla WSJ przekazał, że problemy ze smartfonami po wymianie nie mają nic wspólnego z bateriami. Sprawa jest już badana.

poniedziałek, 19 września 2016

iPhone 7 wydaje dziwne dźwięki pod obciążeniem

Za nami premiera iPhone'ów 7 i pojawiają się pierwsze problemy. Użytkownicy skarżą się na dziwne dźwięki, które smartfony wydają w trakcie mocnego obciążenia procesora.
Apple postanowiło nie być gorsze od Samsunga i pierwszym użytkownikom własnych, nowych flagowców również postanowiło zaserwować niespodzianki. Być może nie tak widowiskowe, jak w przypadku Galaxy Note 7, ale też problematyczne.
Użytkownicy iPhone'ów 7 skarżą się na dziwne dźwięki, które telefony wydają przy mocnym obciążeniu procesora. Smartfony po prostu syczą. Możecie to odsłuchać na wideo opublikowanym przez 512 Pixels, które jako pierwsze poinformowało o problemie.
Stephen Hackett z 512 Pixels skontaktował się z Apple i firma powiedziała, że wymieni mu wadliwego smartfona na nowy egzemplarz. Niestety, nie wiadomo, czym dokładnie spowodowane jest wspomniane syczenie. Na procesorze Apple A10 Fusion nic nie ma. Prawdopodobnie dochodzi do jakiejś ingerencji w głośnik, ale to nie zostało jeszcze potwierdzone.
Warto dodać, że problem potwierdzili już także użytkownicy z Polski, którzy odebrali w piątek własne iPhone'y 7 w Niemczech. Niestety, ci na razie w kraju nie mogą ubiegać się w serwisie o nowy egzemplarz telefonu. Z prostej przyczyny. iPhone'y 7 pojawią się w polskiej dystrybucji dopiero w ten piątek.

niedziela, 18 września 2016

Samsung Galaxy C9 - premiera już jesienią

Samsung przygotowuje się do rozszerzenia portfolio serii Galaxy C o nowy model. Galaxy A9 ma zadebiutować jesienią, ale na jego temat nadal niewiele wiadomo.
Samsung ma już w ofercie dwa smartfony z serii Galaxy C: Galaxy C5 i Galaxy C7. Od kilku tygodni w centrum R&D firmy w Indiach testowany jest nowy model, który ukrywa się pod nazwą kodową SM-C9000. Tak więc zapewne jest to Samsung Galaxy C9.
Z plotek krążących po chińskim Weibo wynika, że Samsung Galaxy C9 zadebiutuje w przyszłym miesiącu lub listopadzie. Niestety, na jego temat nadal niewiele wiadomo. Znamy w zasadzie tylko przekątną ekranu. Telefon ma 5,7-calowy wyświetlacz, co potwierdza strona  monitorująca paczki dostarczane do Indii, gdzie Samsung wysłał już łącznie 10 sztuk telefonu do testów.
Samsung Galaxy C9 prawdopodobnie będzie pod kątem specyfikacji technicznej bardzo zbliżony do modelu C7. Jeśli tak, to możemy spodziewać się telefonu o następującym wyposażeniu.

Samsung Galaxy C9 - przypuszczalne dane techniczne:

5,7-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości full HD
8-rdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 625 (lub inny)
4 GB pamięci RAM typu LPDDR3
32 GB miejsca na dane
czytnik kart pamięci microSD
przednia kamerka 8 Mpix
aparat fotograficzny 16 Mpix
skaner linii papilarnych
dual SIM
bateria o pojemności około 3500 mAh
złącze microUSB
Android 6.0.1 Marshmallow z TouchWiz

iPhone 7 Plus rozebrany przez iFixit. Co w środku?

iFixit rozebrało w drobny mak smartfona iPhone 7 Plus. Tak więc możemy zobaczyć, co nowy flagowiec Apple'a skrywa pod obudową. Znajdziemy tam m.in. pojemniejszy akumulator niż w iPhonie 6s Plus.
iFixit opublikowało własną "recenzję" iPhone'a 7 Plus. Telefon, już tradycyjnie, został rozebrany w drobny mak. Smartfon dostał ocenę w postaci 7/10 punktów, a więc jest dosyć łatwy w naprawie. Największym minusem są niestandardowe śrubki i uszczelnienia (z racji wodoszczelności), co utrudnia dostęp do środka i wymianę pewnych elementów.
iPhone 7 Plus ma baterię o pojemności 2900 mAh, a więc jest to o 150 mAh większy akumulator niż ten z iPhone'a 6s Plus. Według Apple'a pozwoli to na o godzinę dłuższy czas pracy. Następnie mamy procesor Apple A10 Fusion czy 3 GB pamięci operacyjnej RAM typu LPDDR4 z fabryk Samsunga. Natomiast kości flash na dane dostarczyła Toshiba. W środku jest tez modem LTE Qualcomma kat. 12.
iPhone 7 Plus oferuje też dosyć prosty dostęp do baterii. Choć oficjalnie jest ona niewymienna. Poza tym nie ma fizycznego przycisku Początek, który mógłby ulec zepsuciu. Szczegółowy proces rozbiórki iPhone'a 7 Plus znajdziecie w źródle informacji.

wtorek, 13 września 2016

iPhone 7 miażdży inne smartfony w AnTuTu

iPhone 7 pojawił się w popularnym benchmarku AnTuTu i… dosłownie zmiażdżył konkurencję spod znaku Androida. Telefon wykręca w teście prawie 180 tysięcy punktów.
AnTuTu jest jednym z najpopularniejszym benchmarków dla smartfonów. Oczywiście, określa jedynie wydajność w trakcie bardzo dużego obciążenia, jak gry, ale daje to jakiś pogląd na ogólną wydajność smartfonów.
Dotychczasowym liderem tego testu był OnePlus 3, który wykręcał ponad 140 punktów. Tymczasem benchmark doczekał się nowego króla i jest nim iPhone 7. Nowy smartfon Apple'a dosłowniezmiażdżył konkurencję i w AnTuTu zdobył aż 178397 punktów. To prawie 40 tysięcy więcej niż OnePlus 3.
Gwoli przypomnienia, sercem iPhone'a 7 jest nowy procesor Apple'a - układ A10 Fusion, który jest pierwszym układem SoC firmy z Cupertino, który składa się z czterech rdzeni. Dwa mniejsze są energooszczędne i będą używane do typowych zadań z telefonem, ale już w trakcie uruchomienia gry czy pracy ze złożonymi aplikacjami do akcji wkraczają dwa większe rdzenie z zegarem 2,4 GHz i to właśnie nim iPhone 7 zawdzięcza tak wielką wydajność.

iPhone 7 nie ma sobie równych w AnTuTu, ale to nie potrwa długo

Oczywiście, iPhone 7 będzie liderem w AnTuTu, ale pewnie tylko przez kilka najbliższych miesięcy, bo konkurencja nie śpi. Najpewniej flagowce ze Snapdragonem 830 będą osiągały lepszą wydajność, a potem znowu pojawi się nowy iPhone i tak w kółko, do czego przywykliśmy od lat.

środa, 7 września 2016

Samsung Polska: wymienimy wszystkie Galaxy Note 7

Samsung Polska zadeklarował, że zamierza wymienić wszystkie egzemplarze Galaxy Note 7 sprzedane w kraju. Każdy właściciel nowego flagowca z S Pen będzie mógł otrzymać nową sztukę.
Aktualizacja: Samsung Polska modyfikuje program wymiany i przed chwilą poinformował, że od 12 września będzie można wymieniać wadliwe sztuki Galaxy Note 7 także na modele Galaxy S7 edge. Różnica w cenie ma być zwrócona w postaco voucherów, które będzie można wykorzystać na zakup produktów w salonach Samsung Brand Store. Więcej informacji tutaj.
Samsung w zeszłym tygodniu uruchomił globalny proces wymiany Galaxy Note 7, gdyż pojawiły się przypadki z wybuchającymi bateriami. Polski oddział Samsunga również opublikował własne oświadczenie w tej sprawie, a na początku tego tygodnia Olaf Krynicki, rzecznik Samsung Polska przekazał informacje o aktualizacji.
Z informacji przekazanych przez Krynickiego wynika, że w Polsce każdy właściciel Galaxy Note 7 (a jest ich kilkuset) będzie mógł ubiegać się o wymianę telefonu na nową sztukę, która będzie pozbawiona wadliwej baterii. W tym celu należy udać się do serwisu.
Problem z Note'ami 7 jest niemały. Wczoraj w serwisie Reddit pojawił się kolejny przypadek eksplodującego telefonu. Miało to miejsce w Australii, gdzie telefon wybuchł pod ładowarką i spowodował straty w hotelu oszacowane na 1400 dolarów. Poniżej możecie zobaczyć spalonego Note'a 7.
Do czasu wymiany telefonu na nowy musicie pamiętać, aby ładować go pod nadzorem. Pod żadnym pozorem nie zostawiajcie Galaxy Note 7 pod ładowarką na noc, a ładując go w dzień miejcie na niego oko. Oczywiście, zachowując bezpieczną odległość. Nie używajcie z nim także gogli Gear VR.

wtorek, 6 września 2016

Motorola Moto G4 Plus – średniak z aspiracjami

Wszyscy podziwiamy wygląd i możliwości smartfonowych flagowców, ale nadal najchętniej sięgamy po urządzenia klasy średniej. Ich funkcjonalność jest bowiem wystarczająca, a cena znacznie bardziej rozsądna. Zobaczmy zatem, jak prezentuje się najnowsza Motorola Moto G4 Plus – tegoroczny średniak ze smartfonowej stajni Lenovo.
W zeszłym roku firma Lenovo, właściciel telefonicznej części firmy Motorola, poinformowała, iż zaprzestaje stosowania marki Motorola w odniesieniu do telefonów z serii Moto. Miały one od tego momentu nazywać się Lenovo Moto. Pewne ruchy marketingowe zostały w tym temacie wykonane, ale… na opakowaniu nowej Moto G4 Plus logo firmy Lenovo pełni jedynie rolę wirtualnej wszywki . Wszędzie indziej, obok charakterystycznego M (logo Motoroli) wciąż widnieje nazwa Motorola. Z punktu widzenia jakości produktu jest to oczywiście bez znaczenia, ale... czyżby Chińczycy obawiali się jednak odrobinę rynkowych skutków radykalnego uśmiercenia tej ostatniej, kultowej marki na rynku komórkowym.

Moto G4 i Moto G4 Plus

Na rynku pojawiły się dwie wersje smartfonu Moto G4 - podstawowa oraz testowana tu edycja Plus. Obie wyglądają podobnie, mają te same wymiary (153 x 76,6 x 9,8 mm) i wagę (155 gramów), wykorzystują 5,5-calowe ekrany LCD IPS o rozdzielczości Full HD, te same, ośmiordzeniowe chipsety Qualcomm Snapdragon 617, obsługują po dwie karty SIM i mają akumulatory o przyzwoitej pojemności 3000 mAh. Na razie wszystko prezentuje się bardzo przyzwoicie, może poza tym, że nowa Moto G4 gabarytowo, funkcjonalnie oraz wydajnościowo mocno przypomina mi zeszłoroczny model Moto X Play, który obecnie również kupimy za mniej więcej 1099 złotych .
Droższą edycję G4 z plusem w nazwie wyróżniają dodatkowo: aparat z matrycą o rozdzielczości 16 megapikseli (vs 13 megapikseli w klasycznej Moto G4), wbudowany skaner linii papilarnych oraz możliwość zakupu smartfonu z większą ilością wbudowanej pamięci. Podstawowe edycje Moto G4 i Moto G4 Plus mają po 2 GB pamięci operacyjnej oraz po 16 GB pamięci dla danych (dla użytkownika pozostaje jej około 10 GB). Model Moto G4 Plus produkowany jest zaś również z 3 GB pamięci operacyjnej i 32 GB pamięci dla danych oraz z 4 GB pamięci operacyjnej i 64 GB pamięci dla danych. Niestety, w oficjalnej polskiej dystrybucji bardziej pojemne edycje Moto G4 Plus nie będą, przynajmniej na razie, dostępne.

Plastikowy, lecz solidny

Czwartą odsłonę Moto G ujrzałem po raz pierwszy w czasie polskiej premiery tego telefonu. Smartfon wzbudził wówczas we mnie dość mieszane odczucia. Te mniej przychylne związane były głównie z jego wyglądem - skromna, mało atrakcyjna stylistyka, wszechobecny plastik, szybko palcujący się czarny tył, brak przycisków sterujących pod ekranem oraz wodoszczelnej obudowy znanej z zeszłorocznego modelu Moto G 3. generacji.
Moje zdanie na temat G4 Plus uległo jednak pewnej zmianie podczas dłuższego, testowego użytkowania. Plastik nadal pozostał plastikiem, tył nadal wymagał regularnego czyszczenia i nie przybyło też w smartfonie przycisków pod ekranem, ale… jakość zastosowanych do konstrukcji Moto G4 Plus materiałów okazała się solidna, a obudowa sztywna i nic w niej nie trzeszczy. Telefon dobrze leży w dłoni, choć z 5,5-calowym ekranem jest to już duża maszyna i powinny o tym pamiętać osoby o mniejszych dłoniach. Subtelne akcenty w wykończeniu detali ożywiają nieco nudny wygląd obudowy, a przerośnięta, owalna i generalnie brzydka sekcja głównego aparatu sprawia, iż Moto G4 Plus ma to coś, co wyróżnia go w tłumie innych telefonów. Podsumowując - stylistycznie jest kontrowersyjnie, ale jeżeli wygląd nowej Moto G4 nas nie odstraszy, to jakość jej wykonania z pewnością nie zawiedzie.
Zamiana: skaner linii papilarnych za wodoszczelność obudowy
Zeszłoroczny model Moto G 3. generacji nie wyróżniał się w swojej klasie cenowej stylistyką i jakością wykonania. Miał za to jedną przydatną, często poszukiwaną w smartfonowym świecie cechę - wodoszczelną obudowę (certyfikat IPX7). Nowy Moto G4 Plus utracił tę zaletę, choć producent twierdzi, iż powierzchnia smartfonu pokryta została warstwą zwiększającą wodoodporność… tyle że przecież szkło i plastik z natury są wodoodporne. Chodzi tu więc zapewne o jakąś dodatkową warstwę mającą właściwości oleofobowe (podobne stosowano w wypadku starszego modelu Moto X Play), jednak ta w żadnym stopniu nie gwarantuje wodoszczelności obudowy.
W zamian za brak uszczelnienia i zgodnie z najnowszymi trendami smartfon otrzymał skaner linii papilarnych, który ulokowano centralnie, poniżej ekranu . Pomimo sporej ilości miejsca po obu stronach skanera firma Lenovo nie zdecydowała się już jednak na zamontowanie dotykowych przycisków sterujących pracą zainstalowanego systemu operacyjnego Android 6.0.1. Do wykorzystania pozostają nam jedynie ich wirtualne wersje, wyświetlane na ekranie smartfonu.
Do listy ewidentnych braków wyposażonego w czytnik linii papilarnych Moto G4 Plus zaliczyć też trzeba brak modułu NFC. Takie cięcia funkcjonalne są popularne w chińskich smartfonach klasy średniej, ale dość dziwne w wypadku markowego, kosztującego 1300 złotych telefonu, który adresowany jest również na rynek europejski.      
Powyżej ekranu smartfonu ujrzymy głośnik słuchawki, maleńkie oczko czujnika oświetlenia oraz przednią kamerę o rozdzielczości 5 megapikseli .
Przyciski sterujące pracą urządzenia (włącznik i regulację głośności) ulokowano zaś klasycznie, czyli na prawym boku Moto G4 Plus.
Na charakterystycznie wyprofilowanej dla smartfonów Moto, górnej części obudowy G4 Plus projektanci umieścili wyłącznie gniazdo słuchawkowe minijack 3,5 milimetra .
Na dole urządzenia znajduje się zaś port Micro USB 2.0 (z obsługą Host USB) oraz szczelina umożliwiająca wygodne zdjęcie tylnego panelu Moto G4 Plus .
Po usunięciu cienkiego, plastikowego tylnego panelu G4 naszym oczom ukażą się: niewymienny akumulator o pojemności 3000 mAh (smartfon obsługuje technikę szybkiego ładowania), gniazdo dla karty pamięci microSDXC (do 128 GB) oraz dwa gniazda dla kart Micro SIM (w zestawie otrzymujemy adaptery pozwalające skorzystać także z mniejszych kart Nano SIM). Telefon obsługuje je w standardzie Dual SIM Standby.

Ekran - solidne 5,5 cala o rozdzielczości Full HD

Firma Lenovo zastosowała w Moto G4 Plus 5,5-calowy panel LCD IPS o rozdzielczości Full HD(1920 x 1080 pikseli), który przed uszkodzeniami ochrania warstwa szkła Corning Gorilla Glass 3.
Subiektywna jakość wyświetlanego obrazu jest dobra. Wysoka gęstość upakowania pikseli, przyzwoite kąty widzenia i przyjemne dla oka kolory oznaczają, iż ekran Moto G4 Plus będzie dobrym kompanem podczas oglądania zdjęć, filmów oraz grania.
W ustawieniach pracy ekranu znajdziemy dodatkowo opcję, która pozwala na wybór trybu wyświetlanych kolorów - standardowych lub silniej nasyconych. System automatycznej kontroli poziomu jasności sprawia zaś, że praca z telefonem okazuje się wygodna zarówno w słabo oświetlonych pomieszczeniach, jak i w jasny dzień na zewnątrz.
Pomiary w redakcyjnym laboratorium informują, iż ekran LCD Moto G4 Plus wyposażono w efektywne podświetlenie, które zapewnia luminancję wyświetlanej bieli na wysokim poziomie 514 cd/m2. Na plus smartfonu zaliczyć też trzeba bliską neutralnej i stabilną w trakcie zmian jasności obrazu temperaturę bieli, która wynosi około 7200 K. Kontrast obrazu prezentowanego przez panel Moto G4 Plus wynosi zaś bardzo dobre 1498:1.
Wierność i zakres wyświetlanych kolorów również są dobre. Panel jest w stanie odzwierciedlić przestrzeń barwową bliską popularnemu zakresowi sRGB.  

Funkcje Moto - garść programowych udogodnień

Firma Motorola, a obecnie Lenovo stosuje w swoich smartfonach pozbawiony nakładki, czysty system Android - w wypadku modelu Moto G4 Plus jest to na starcie wersja 6.0.1 (podstawowe ekrany interfejsu użytkownika prezentuje galeria poniżej).
Producent nie pozostawia jednak posiadacza smartfonu bez jakichkolwiek funkcjonalnych udogodnień. W Moto G4 Plus znajdziemy obsługę czterech przydatnych gestów: uruchamiającego tryb "Nie przeszkadzać", wyciszającego sygnał powiadomień, włączającego funkcję Latarka oraz aktywującego interfejs aparatu .
Ponadto otrzymujemy możliwość zaprogramowania szeregu reguł związanych z pracą systemu powiadomień telefonu oraz kontroli informacji, jakie będą ukazywały się na ekranie automatycznego wygaszacza smartfonu . Ten ostatni aktywuje się po poruszeniu leżącym nieruchomo przez pewien czas smartfonem, ukazując nam aktualną godzinę, datę i ewentualne powiadomienia.

Wydajność - typowy średniak

Procesor z ośmioma rdzeniami Cortex-A53 (4x 1,5 GHz + 4x 1,2 GHz), układ graficzny Adreno 405, 2 GB pamięci operacyjnej oraz czysty system operacyjny Android 6.0.1 sprawiają, iż interfejs użytkownika smartfonu Moto G4 Plus pracuje płynnie i sprawnie reaguje na wszelkie polecenia wydawane dotykiem.
Podstawowe programy testujące wydajność smartfonów zgodnie lokują Moto G4 Plus na pozycji typowego średniaka. Taka szybkość pracy jest jednak na co dzień w zupełności wystarczająca.
Nieco mniej przychylne dla Moto G4 Plus są rezultaty w bardziej wymagających graficznie aplikacjach testujących, jak: 3DMark, GFX Bench, Basemark X czy BaseMark ES 3.1. Informują one, że smartfon powinien poradzić sobie z obecnymi popularnymi grami, ale ewentualny zapas mocy obliczeniowej nie jest w wypadku Moto G4 Plus zbyt wielki.


Praktyczna zabawa w obecne, nawet te bardziej wymagające, androidowe gry, jak Real Racing 3, Eternity Warriors 4, Angry Birds Go! czy Modern Combat 5: Blackout, udowodniła, że są one przez nowego średniaka Lenovo obsługiwane z poprawną płynnością animacji. Nie ukrywam jednak, że odrobina dodatkowej mocy byłaby tu z pewnością nie do pogardzenia. Z Moto G4 Plus w dłoni będziemy również mogli sprawdzić się w tak ostatnio popularnej grze, jak Pokémon GO - smartfon wyposażono bowiem w czujnik żyroskopowy. Podczas grania obudowa urządzenia dość równomiernie nagrzewa się, osiągając temperaturę 38-39 stopni Celsjusza.

Akumulator - dobra wydajność i szybkie ładowanie

Całkiem pojemny, ale nie przygotowany do łatwej wymiany przez użytkownika akumulator Moto G4 Plus został oszacowany przez producenta na 3000 mAh. Smartfon wspiera dodatkowo funkcję o nazwie Turbo Power, która pozwala na szybkie ładowanie ogniwa zasilającego. Dołączona w zestawie ładowarka zgodna jest z techniką Turbo Power i zapewnia wydajność prądową 1,6 A dla napięcia wyjściowego 5 V. Pozwoli ona ponoć w ciągu 15 minut zgromadzić w akumulatorze zapas energii wystarczający na 6 godzin pracy smartfonu. Podczas testu w kwadrans udało mi się naładować ogniwo Moto G4 Plus z budzącego już pierwsze obawy poziomu 35 procent do znacznie bardziej komfortowych 55 procent.
Aplikacje testujące wydajność akumulatora (GFXBench, Geekbench 3 czy PCMark) szacują, że bateria Moto G4 Plus powinna wystarczyć na mniej więcej 4,5 godziny grania oraz około 7,5 godziny ciągłej pracy ze smartfonem (przy jasności ekranu ustawionej na 50 procent).  
Producent urządzenia określa zastosowany akumulator jako wytrzymujący cały dzień typowej pracy ze smartfonem i, jeżeli nie jesteśmy zagorzałymi graczami, to rzeczywiście nie powinniśmy mieć problemów z koniecznością ładowania Moto G4 Plus częściej niż raz dziennie, a mniej wymagający użytkownicy będą w stanie ograniczyć częstotliwość cykli ładowania nawet do dwóch dni.
Kwadrans rzeczywistej gry w Real Racing 3 zmniejszył wskazanie poziomu naładowania ogniwa smartfonu o 8 procent, a godzina słuchania muzyki z wykorzystaniem słuchawek Bluetooth - o 3 procent.

Aparat - dobre zdjęcia 16 megapikseli, ale filmy już tylko Full HD

Smartfon Moto G4 Plus został wyposażony w główny aparat z matrycą o rozdzielczości 16 megapikseli, podwójnym systemem autofocus (laserowy + detekcji fazy) oraz w podwójną diodową lampą doświetlającą fotografowaną scenę. Optyka cyfrówki zapewnia dobrą jasność (f/2.0), ale nie została już wyposażona w optyczny stabilizator obrazu.
Przedni moduł fotograficzny ma matrycę o rozdzielczości 5 megapikseli, optykę o przyzwoitej jasności f/2,2. Podczas robienia selfie w słabych warunkach oświetleniowych w roli lampy błyskowej wykorzystywane jest podświetlenie ekranu.
Funkcję aparatu możemy szybko uruchomić, wciskając dwukrotnie przycisk wybudzania smartfonu oraz za pomocą gestu wykonywanego smartfonem.  
W trybie standardowym interfejs aparatu nowej Moto G4 plus wciąż jest bardzo prosty i podobny do tego znanego ze starszych urządzeń oznaczonych charakterystycznym logo M. Funkcjonalne zmiany okazały się jednak spore. Pierwszym plusem, jaki dostrzegłem w ustawieniach cyfrówki, jest możliwość wyboru, czy zdjęcie ma być wykonane po każdorazowym dotknięciu ekranu (jak dawniej), czy dopiero po dotknięciu pola spustu migawki. Brak nadmiernej liczby oferowanych trybów fotografowania  oraz sprawnie pracujący system wykonywania automatycznych zdjęć HDR także należy uznać za zalety aparatu nowej Moto G4 Plus.
Rewolucyjną zmianą dla osób fotografujących Moto G4 Plus będzie nowy tryb zaawansowany (brakowało go dawniej w smartfonach Moto), w którym użytkownik otrzymuje do dyspozycji szeroki zestaw ręcznych ustawień ekspozycji (korekcja ekspozycji, czułość ISO, czas naświetlania, balans bieli, manualna ostrość). Sekcja ich kontroli do złudzenia przypomina… pierścieniowe rozwiązanie znane ze smartfonów Lumia . Rozwiązanie takie nie jest zatem może zbyt nowatorskie, ale z pewnością sprawdzone i funkcjonalne. 
Jakość wykonywanych smartfonem zdjęć nie budzi większych zastrzeżeń. Są one poprawnie naświetlone, zawierają dużo szczegółów i mają przyjemne dla oka, dobrze nasycone barwy.
Nieźle sprawuje się również czterokrotny zoom dostępny w aparacie. Jest on oczywiście tylko cyfrowy, ale na potrzeby amatorskiej fotografii może być spokojnie stosowany… byle z umiarem.
System wykonywania automatycznych zdjęć HDR zwykle pracuje w Moto G4 skutecznie. Jeżeli jednak fotografujemy w szczególnie wymagających warunkach oświetleniowych lub zauważymy, że automatyka nie do końca radzi sobie z zastaną sceną , wówczas warto ręcznie wymusić tryb fotografowania z dużą rozpiętością tonalną (HDR). Uzyskamy w ten sposób wyraźnie atrakcyjniejszy kadr .
Podczas pracy w ręcznym trybie HDR oraz wykonywania zdjęcia HDR w trybie automatycznym daje się dostrzec wyraźne zwolnienie pracy aparatu Moto G4 Plus. Interfejs ostrzega nas wówczas także, że musimy w tym czasie stabilnie trzymać smartfon w dłoni .  
Moto G4 Plus rejestruje również filmy, ale… jedynie w rozdzielczości Full HD (1920 x 1080 pikseli). Teoretyczna płynność zapisywanych filmów wynosi dobre 30 klatek na sekundę, ale przepływność wideo na poziomie 17 Mb/s nie jest zbyt wyżyłowana. W efekcie podczas panoramowania sceny obraz traci nieco na swojej ostrości. Trochę rozczarowuje również wyraźnie skokowa praca cyfrowego zoomu, która czyni go mało użytecznym w praktyce.

Jakość odtwarzanej muzyki

W zestawie z telefonem nie otrzymamy zestawu słuchawkowego. Firma Lenovo nie zdecydowała się również na przywrócenie stereofonicznego zestawu głośników, znanego z modelu Moto G 2014, a zapomnianego w zeszłorocznej edycji Moto G.
W temacie ustawień brzmienia również panuje motorolowa stagnacja. Firma Lenovo nadal nie pozwala standardowo użytkownikowi na swobodne korzystanie z korektora graficznego. Oferuje mu wyłącznie zestaw kilku predefiniowanych ustawień charakterystyki . Jeżeli mamy szczęście i trafimy z brzmieniem, to dobrze. Mnie pozostało jednak wyłączenie korekcji i korzystanie z najbardziej neutralnych, płaskich ustawień. Osobne ustawienie korektora możemy za to zastosować do dźwięku wydobywającego się z głośnika smartfonu . Ten ostatni znajduje się w szczelinie głośnika słuchawki na przednim panelu i pomimo swojej monofoniczności przyzwoicie sprawdza się podczas odtwarzania sygnału wywołania lub grania.
Podłączenie do telefonu dobrej klasy słuchawek zaowocuje uzyskaniem brzmienia może nie wybitnego, ale poprawnego i jakościowo wystarczającego w wypadku większości użytkowników. Wielbiciele dźwięku Hi-Fi powinni już jednak obowiązkowo przesłuchać muzycznie Moto G4 Plus przed zakupem.
Smartfon dobrze radzi sobie z obsługą słuchawek Bluetooth, zapewnia dobre, przyjemne bezprzewodowe brzmienie i co najważniejsze - stabilne połączenie ze słuchawkami na dystansie do 10 metrów podczas pracy w pomieszczeniu.
Moto G4 Plus wyposażono również w odbiornik audycji radiowych nadawanych analogowo na falach UKF. Do poprawnej pracy odbiornika wymagane jest jednak podłączenie do smartfonu brakujących w zestawie słuchawek.  

Podsumowanie  

Moto G4 Plus jest bez dwóch zdań smartfonem bardziej dojrzałym i funkcjonalnym niż dotychczasowe modele serii G - ekran o rozdzielczości Full HD, ośmiordzeniowy chipset, bardziej pojemny akumulator, przynajmniej teoretycznie większa ilość pamięci, standardowa obsługa dwóch kart SIM, skaner linii papilarnych. Pod pewnymi względami wyprzedza on nawet zeszłoroczny model Moto X Play, który chyba trochę na wyrost trafił do flagowej serii Moto X.
Niestety, ów rozwój odbił się wyraźnie na cenie urządzenia (1299 złotych). Poszybowała ona daleko ponad magiczną barierę 1000 złotych (zamykały się w niej ceny starszych smartfonów z linii Moto G). Nie zachwyca również zbytnio stylistyka urządzenia, choć do jakości montażu i zastosowanych tworzyw trudno mieć już większe zastrzeżenia.
Smartfon wygodnie leży w dłoni, pracuje stabilnie, 8-rdzeniowy procesor zapewnia dobrą wydajność, także w grach, przekątna ekranu Moto G4 Plus urosła aż do 5,5 cala. Ta ostatnia cecha nie dla każdego będzie zaletą, gdyż odbiła się ona wyraźnie na wymiarach urządzenia. Szkoda też, że nowy smartfon stracił wodoszczelność znaną z modelu Moto G 2015 oraz wciąż nie ma modułu NFC.
16-megapikselowy aparat Moto G4 Plus wykonuje dobrej jakości zdjęcia (nieco słabiej jest z filmami), a nowy interfejs cyfrówki zapewnia użytkownikowi większą wygodę fotografowania oraz szeroką gamę ręcznych ustawień ekspozycji.
Reasumując, Moto G4 Plus stał się solidnym smartfonem klasy średniej, który zauważalnie podniósł jakość linii urządzeń Moto G i bez dwóch zdań wart jest zainteresowania, o ile szukamy uniwersalnego urządzenia, które nie zrujnuje, a może uczciwiej byłoby stwierdzić - zbytnio nie zrujnuje domowego budżetu.

niedziela, 4 września 2016

iPhone 7: sporo informacji o specyfikacji na kilka dni przed premierą

Informacje o domniemanej specyfikacji technicznej nowych smartfonów Apple'a ujawnił analityk KGI Securities, Ming Chi Kuo, który często w przypadku planów firmy z Cupertino ma rację. Jego informacje bazują przeważnie na łańcuchach dostaw podzespołów.
Jeśli Ming Chi Kuo się nie myli, to spodziewajmy się:
  • ekranów o tej samej przekątnej i rozdzielczości, które mają iPhone'y 6s, ale z udoskonalonym 3D Touch i lepszym odwzorowaniem kolorów;
  • procesorów Apple A10, które będą pracować z zegarem około 2,4 GHz;
  • 2 GB pamięci RAM w iPhonie 7 i 3 GB pamięci RAM w iPhonie 7 Plus;
  • trzech wariantów pojemnościowych: 32, 128 i 256 GB;
  • wodoszczelności na poziomie IPX7;
  • pięciu wariantów kolorystycznych - gwiezdna szarość ma zniknąć, pojawią się dwa nowe kolory: ciemny czarny i lśniący czarny;
  • braku minijacka - w jego miejscu mają pojawić się komponenty, które poprawią działanie 3D Touch;
  • pojemnościowego przycisku Touch ID;
  • podwójnej kamery w modelu iPhone 7 Plus - jeden obiektyw ma być szerokokątny, a drugi będzie teleobiektywem;
  • sensorów 12 Mpix dla kamery iSight obu modeli;
  • udoskonalonego czujnika zbliżeniowego i poczwórnego doświetlenia LED (dwie diody ciepłe i dwie zimne).
Ile z tego okaże się być prawdą? O tym przekonamy się już we środę, bo wtedy spodziewamy się premiery smartfonów iPhone 7 i iPhone 7 Plus. 7 września wszystko się wyjaśni.

czwartek, 1 września 2016

Test Samsunga Galaxy Note 7 – czy skaner tęczówki zastąpi czytnik linii papilarnych?

Skaner tęczówki to jedna z najważniejszych i najciekawszych nowości wprowadzonych w Samsungu Galaxy Note 7. Czy dodatek ten ma szansę na zdobycie takiej popularności jak czytnik linii papilarnych?
Pomysł na montowanie w smartfonie skanera tęczówki nie wyszedł od Samsunga. Wcześniej eksperymentowało z nim wielu producentów telefonów, a po raz pierwszy na poważnie zajął się nim Microsoft w Lumiach 950 . Jednak w praktyce dopiero teraz, gdy trafił do najnowszego członka rodziny Galaxy Note, przyciągnął on do siebie wzrok większej grupy osób. Dlatego jest to dobry moment na to, aby poświęcić mu trochę więcej czasu i pomyśleć, czy rozwiązanie to ma szansę się przyjąć. Oto krótka lista za i przeciw.

Dlaczego tak

1. Skaner siatkówki jest bezpieczniejszy od skanera linii papilarnych

Jednym z głównych zarzutów stawianych popularnym smartfonowym skanerom linii papilarnych jest to, że nie są aż tak bezpieczne, jak by się mogło wydawać. Co prawda czasy, gdy dało się je obejść, przykładając do nich zdjęcie dłoni, są już za nami, ale osoba mająca odpowiedni sprzęt i trochę samozaparcia nadal jest w stanie odblokować zabezpieczony w ten sposób telefon.
Oszukanie dobrze zrobionego, nowoczesnego skanera siatkówki jest dużo trudniejsze. W starszych rozwiązaniach tego typu można to było zrobić za pomocą fotografii bardzo wysokiej jakości, ale teraz jest to już właściwie niemożliwe, a zrobienie kopii gałek ocznych - z dość oczywistych powodów - jest dużo trudniejsze od wykonania kopii/odlewu odcisków palców.
W przypadku smartfona z tak bardzo biznesowymi aspiracjami jak Galaxy Note 7  zwiększone bezpieczeństwo ma bardzo duże znaczenie. Na przykład funkcja Bezpiecznego katalogu pozwala na wydzielenie ważnych firmowych danych i aplikacji do szyfrowanej, wydzielonej przestrzeni w systemie. Znajdujące się w tym katalogu dane są zupełnie niewidoczne i niedostępne poza jego granicami chronionymi przez dodatkowy etap autoryzacji. Wykorzystanie w tej sytuacji zaawansowanego logowania biometrycznego ma więc sporo sensu i rozwiązanie to z pewnością spodoba się osobom potrzebującym absolutnej prywatności i bezpieczeństwa danych.

2. Gdy skaner tęczówki działa, jest nawet szybszy niż skaner odcisków

Może trudno w to uwierzyć, ale jeśli skanerowi tęczówki Note'a 7 zapewni się idealne warunki pracy, to można odblokować nim telefon szybciej niż za pomocą skanera odcisków. Brzmi to nieprawdopodobnie, bo współczesne czytniki linii papilarnych działają błyskawicznie, ale skaner tęczówki Samsunga potrafi być o ułamek sekundy szybszy.

3. Skaner tęczówki jest wygodniejszy w czasie urlopu nad wodą i… zimą

Każdy użytkownik smartfona z czytnikiem linii papilarnych dobrze wie, że nie można na niego liczyć po dłuższej kąpieli, a w mroźną zimę, gdy na dłonie trzeba założyć rękawiczki, zdaje się on bardziej przeszkadzać niż pomagać. Skaner tęczówki nie ma takich ograniczeń, a dzięki połączeniu go z rysikiem korzystanie z telefonu w rękawiczkach jeszcze nigdy nie było tak wygodne jak w przypadku Galaxy Note 7. Choć z drugiej strony, za wygodę tę płaci się brakiem kompatybilności z… okularami przeciwsłonecznymi. Cóż, coś za coś.

Dlaczego nie

1. Skaner tęczówki jest po prostu mniej wygodny

Dwa akapity wcześniej wspomniałem o tym, że jeśli skanerowi Note'a 7 zapewni się idealne warunki, to działa on rewelacyjnie. Problemem jest to, że zapewnienie tych idealnych warunków nie jest łatwe, na czym cierpi wygoda korzystania z tego rozwiązania. Co prawda, dzięki temu, że skaner Galaxy Note 7 działa w podczerwieni i telefon ten jest wyposażony w diodę świecącą w bliskiej podczerwieni,niestraszne mu słabe oświetlenie, ale bardzo mocne, padające wprost na telefon - już tak. Poza tym, aby skaner zadziałał, smartfon trzeba trzymać we właściwej pozycji i odległości od twarzy. A nawet jeśli już opanuje się odruchowe podnoszenie ręki w odpowiedni sposób, to na ekranie telefonu często można zobaczyć prośbę o szersze otworzenie oczu. Nawet jeśli otwiera się je tak szeroko, jak to tylko możliwe.
Jednak najwięcej problemów z tym rozwiązaniem mają osoby noszące okulary korekcyjne lub szkła kontaktowe. Teoretycznie skaner powinien sobie radzić z takimi przeszkodami, ale w praktyce jako pełnoetatowy okularnik szybko zrezygnowałem z odblokowywania za jego pomocą swojego testowego telefonu, bo ciągle przeszkadzały mu w działaniu odblaski w szkłach. Zdecydowanie nie jest to więc rozwiązania dla każdego, bo trzeba mieć do niego trochę cierpliwości i… zdrowy wzrok.

Skaner tęczówki - uzupełnienie czytnika linii, a nie następca

Właśnie ta nieprzewidywalność skanera tęczówki sprawia, że moim zdaniem raczej nie zastąpi on skanerów linii papilarnych. Odblokowywanie telefonu odciskiem palca stało się tak popularne dlatego, że jest wygodne, więc zdecydowanie mniej wygodne skanowanie tęczówki nie ma szans na zastąpienie go. Za to może się stać świetnym jego uzupełnieniem, bo w pewnych sytuacjach i zastosowaniach bezpieczeństwa nigdy za dużo, a autoryzacja skanowaniem tęczówki zapewnia go aż nadto.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Apple zaprasza na konferencję z iPhone'ami 7 w roli głównej

Apple rozesłało przed chwilą mediom zaproszenia na wrześniową konferencję. Wydarzenie odbędzie się 7 września i wtedy spodziewamy się premiery iPhone'ów 7.
Data 7 września pojawiała się we wcześniejszych plotkach, a dziś otrzymaliśmy jej potwierdzenie. Firma z Cupertino rozesłała zaproszenie na wydarzenie, które odbędzie się w kolejną środę w San Francisco. Dokładnie w Bill Graham Civic Auditorium.
Grafika dołączona do zaproszenia zawiera zdanie See You on the 7th. Cóż, w rzeczywistości niewiele nam to mówi i tak naprawdę Apple nie uchyla rąbka tajemnicy na temat produktów, które zamierza pokazać. Wiemy jednak, że najważniejszym gwoździem programu będzie premiera iPhone'ów 7. Spodziewamy się dwóch modeli - z 4,7-calowym ekranem i Plusa z 5,5-calowym wyświetlaczem i podwójnym aparatem iSight.
Nowe iPhone'y to prawdopodobnie nie wszystko. Jest bardzo możliwe, że w trakcie wrześniowej konferencji zostaną pokazane także nowe zegarki Apple Watch. Czego natomiast nie powinniśmy się spodziewać? Nowych MacBooków Pro, choć te są w przygotowaniu, tak ich premiera najpewniej odbędzie się później.
Konferencja Apple'a poświęcona iPhone'om 7 rozpocznie się o godzinie 19:00 naszego czasu i, tradycyjnie już, będzie ją można oglądać w dowolnym miejscu na stronie apple.com/live.

środa, 10 sierpnia 2016

Samsung Galaxy Note 7 z najlepszym ekranem wg DisplayMate

DisplayMate przyjrzało się z bliska ekranowi Super AMOLED zastosowanym w nowym flagowcu z piórkiem S Pen. Werdykt? Samsung Galaxy Note 7 ma najlepszy ekran w historii smartfonów.
Samsung wprowadził kilka nowości do ekranu Galaxy Note 7 i są to m.in. wsparcie dla standardu DCI-P3, HDR dla wideo, udoskonalone czujniki światła czy filtry dla niebieskiego światła. To i wiele innych udoskonaleń sprawiło, że ekran jest niemal idealny. Warto dodać, że wyświetlacz Galaxy Note 7 jest pierwszym w smartfonach, który oferuje jasność przekraczającą 1000 nitów! To oznacza, że można bez problemu pracować z telefonem w pełnym słońcu.
Seria Note jest liderem w przypadku technologii dla ekranów i Note 7 powinien tak naprawdę nazywać się Note 8, aby jego nazwa lepiej synchronizowała się z nadchodzącym Galaxy S8 - komentuje Raymond Soneira, prezes DisplayMate.
Warto dodać, że ekrany AMOLED stosowane we flagowcach od dawna oceniane są dobrze przez DisplayMate i każda kolejna generacja smartfonu wprowadza coraz więcej ulepszeń. Nie zdziwimy się, gdy Galaxy S8 dostanie jeszcze lepszy ekran.